czwartek, 24 kwietnia 2014

Z cyklu Szpilki w kinie : Droga do zapomnienia & Grand Budapest Hotel


Ostatnio redakcja Sm&p by nadrobić filmowe zaległości w końcu wybrała się do kina!  Od jakiegoś czasu repertuar nie do końca wpisywał sie w nasze filmowe gusta – i tak też było pewnego piątkowego wieczoru. Mimo to postanowiłyśmy zasiąść przed kinowym ekranem i miło spędzić czas. Wybór padł na Drogę do zapomnienia – dramat obyczajowy w reżyserii Jonathana Teplitzky’ego  . To, co skłoniło nas do zakupienia biletów to obsada- uwielbiany od czasów Dziennika Bridget Jones Colin Firth i królowa melodramatów –Nicole Kidman. Trzeba przyznać, że aktorzy naprawdę sie spisali-Kidman po raz pierwszy od kilku lat pojawia sie nie w roli blondwłosej piękności, ale intrygującej brunetki ( miła odmiana!:) Scenariusz filmu został napisany w oparciu o książkę Erica Lomaxa-brytyjskiego oficera, który w czasie II wojny światowej został zesłany do japońskiego obozu jenieckiego. Po latach główny bohater (Colin Firth) spotyka dawnych oprawców i próbuje zmierzyć się z wydarzeniami z przeszłości. W tej ciężkiej drodze i towarzyszącemu jej  pragnieniu zemsty, nienawiści, ale i chęci zrozumienia i wybaczenia wyrządzonych krzywd, pomaga mu żona Patti (Nicole Kidman). Nie jest to z pewnością film, przy którym można się dobrze bawić, dlatego lepiej wybierzcie taki dzień, w którym będziecie przygotowani na dość emocjonalne i psychologiczne kino. Film zobaczyć warto, bo po pierwsze jest to (mimo wszystko) piękna opowieść mówiąca o wielkiej, ludzkiej sile ( przebaczania) tkwiącej w każdym z nas, a po drugie to historia oparta na faktach, co sprawia, że oglądamy ją z jeszcze większym zainteresowaniem!




 Po ciężkim kinie musi przyjść czas na coś lekkiego i pełnego humoru! I oto jest nowy film Wesa Andersona Grand Budapest Hotel. Trzymający w napięciu od początku do końca, zabawny, z iście gwiazdorską obsadą, cudownie kolorowy i tak uroczo cukierkowy – po prostu świetny! Jesteśmy pod dużym wrażeniem tego co i w jaki sposób udało się stworzyć reżyserowi. Wszystko, co widzimy na ekranie-przede wszystkim kostiumy i scenografia, swoimi kolorami przywodzą na myśl same słodkości, a jakby tego było mało małe różowe torciki kradną niemal każdą scenę:),  Jedno jest pewne –Wasz poziom cukru z pewnością wzrośnie!;) O czym w wielkim skrócie jest GBH ? Narratorem opowieści jest Zero Mustafa (F. Murray Abraham /Tony Revolori) -niegdyś lokaj w Grand Budapest Hotel, teraz jego właściciel. Jej główny bohater to konsjerż Pan Gustave H.(Ralph Fiennes) –mentor i nauczyciel Zero, legenda hotelu. Początek wspólnych perypetii to moment tajemniczej śmierci zamożnej kochanki Pana Gustava-Madame D.(Tilda Swinton- aż trudno ją rozpoznać!) i sprawa jej testamentu…Okazuje się, że Madame D. zapisała kochankowi równie słynny co cenny obraz zatytułowany: Chłopiec z jabłkiem( prawie jak Dama z łasiczką;) Kiedy rodzina Madame przeciwna nowemu spadkobiercy oskarża go o jej morderstwo, Pan Gustave z pomocą Zero ucieka z obrazem… Mamy nadzieję, że o tym, co stało się z głównymi bohaterami i z czym przyszło im się zmierzyć dowiecie się podczas Waszego wieczoru filmowego.To obowiązkowy seans dla fanów Wesa Andersona,ale i dla tych wszystkich, którym potrzeba dużej dawki humoru ! Serdecznie polecamy -Sm&p!;)


To MIŁEGO OGLĄDANIA!

HW

środa, 26 marca 2014

Krótka relacja z Fashion in Kraków!



    Redakcja Sm&p już po raz drugi miała okazje uczestniczyć w krakowskich targach mody, dzięki wydarzeniu jakim jest Fashion in .To ogólnopolski projekt, który ma na celu promocje mody i dotarcie do jak największej liczby miłośników stylu jak i samych wystawców / projektantów. Początkowo Fashion in organizowane było tylko w Warszawie, jednak rosnące zainteresowanie oraz chęć poszerzenia grona pasjonatów mody sprawiła, że obecnie projekt ten realizowany jest w rożnych miastach Polski m.in w Lublinie czy właśnie w Krakowie. Fashion in Kraków miało miejsce 15 marca w [hotelu] Forum Przestrzenie. Niestety nie miałyśmy ze sobą tak dobrego sprzętu fotograficznego jak ostatnim razem, dlatego dzisiaj  odsyłamy Was bezpośrednio do stron internetowych projektantów. Wśród wystawców można było znaleźć wiele stoisk z bardzo oryginalną biżuterią i dodatkami. Naszą uwagę przykuły przede wszystkim ciekawe i nowatorskie klipsy do butów-Coquet, które potrafią nadać zwykłym butom charakteru oraz damskie muszki-nam kojarzące się zarówno z romantyzmem jak i elegancją- Make your own Rainbow. Ponadto warto było przyglądnąć się propozycjom firmy Joccos, oferującej stylowe bransoletki czy pierścionki ( elementy skórzane łączone z metalami czy kryształami Swarovskiego)- uwierzcie,każda chciałaby mieć coś z takiej kolekcji na swojej ręce;) Szczególnie spodobały nam się materiały i fasony W kropki co skłoniło Miss Scarlett do stawienia się osobiście w atelier firmy i skorzystanie z oferty. Na uwagę zasługuje także marka I want april i jej oryginalne projekty kurtek  ( fason-parka) - wyraziste, kwiatowe wzory łączą się tutaj z delikatnymi kolorami ( idealne na wiosnę!), są też nadal modne kropeczki i wiele naprawdę interesujących deseni i motywów. Musimy też wspomnieć o propozycjach Oh la la- czyli o koszulkach z przewrotnymi napisami ( Do jasnej chanelki czy Prana [org.Prada]) oraz ofercie skierowanej do najmłodszych.. Nam najbardziej spodobał się pomysł kolorowych literek, z których układa się imię dziecka( czy jakikolwiek napis) i dekoruje nimi wnętrze- słodko i z pomysłem! ( same zapragnęłyśmy takich napisów;). Kolorowe napisy można było znaleźć na stoisku Pinezka. Spotkałyśmy także kilka marek, które były obecne na Targach Rzeczy Fajnych w tym charakterystyczne spódnice Uzi Fride ,gdzie ludowy motyw łączy się z nowoczesnym i minimalistycznym krojem.

    I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt ,ze organizatorzy chyba nie przewidzieli zmian w pogodzie i podczas kiedy na dworze hulał wiatr i padał deszcz, a temperatura nie była wyższa niż 5 stopni Celsjusza, w hotelu Forum nie było wcale lepiej;)). Włączone ogrzewanie z pewnością sprawiłoby,ze targi będą przyjemniejsze. Na szczęście w Forum działa dobrze prosperująca restauracja/kawiarnia, a wieczorami coś na kształt klubu, w którym można było napić się gorącej kawy, zjeść pizze i posiedzieć przy kominku!;)


fot.gazeta.pl/kraków







A to nasze zakupy-->obyło się bez szaleństw, ale przecież dodatki są najważniejsze!;)
/Na zdj klipsy do butów (Coquet) oraz awangardowa muszka (Make your own Rainbow)/
Holly Wood


sobota, 1 marca 2014

Kino lat 90-tych : Thelma & Louise

       Od mojego ostatniego posta na Sm&p minęły już chyba wieki( a przynajmniej tak mi się wydaje)! W najbliższym czasie nie planuję robić sobie tak długich przerw-następna pewnie przyjdzie wraz z początkiem sesji letniej, ale o tym- póki co -nie chcę nawet myśleć..;) Już za niedługo gala wręczenia Oscarów, dlatego spodziewajcie się jakiegoś komentarza z naszej strony, bo z niecierpliwością czekamy na werdykt Akademii. Mogę zdradzić również, że podobnie jak to było w przypadku Targów Rzeczy Fajnych będziemy obecne na Fashion In Kraków, a wrażenia jakie dostarczy nam to kolejne już modowe wydarzenie, z pewnością opiszemy na naszym blogu. To by było na tyle z zapowiedzi. Dzisiaj zabieram Was do lat 90-tych- dekady w historii kina, którą bardzo bardzo lubię!



    Skuszona niegdyś ofertą promocyjną w salonie Empik albo raczej ogromną twarzą Brada Pitta na tekturowym pudełku ( tak, to chyba miało duże znaczenie..;)  zakupiłam pakiet trzech filmów z jego udziałem. Na box składały się: Fight Club, California oraz Thelma & Louise. Dopiero niedawno w końcu udało mi się zobaczyć ostatni z filmów i muszę przyznać, że chyba stanie się on jednym z moich ulubionych. Pomimo tego, że filmy drogi ( bo takim bez wątpienia Thelma&Louise jest) bywają nudne, ale w tym wypadku nudzić się nie da. Jest to historia dwóch przyjaciółek: Louise Sawyer (Susan Sarandon) i Thelmy Dickinson (Geena Davis), które postanawiają zrobić sobie kilkudniowy babski wypad. To ma być weekend pełen zabawy i oderwania się od codzienności- zwłaszcza, że nie dostarcza im ona wielu wrażeń- Louise pracuje jako kelnerka, a głównym zajęciem Thelmy jest zajmowanie się domem i tym, czego w danej chwili chce jej mąż. Po namowach Louise, Thelma decyduje się na wspólną wyprawę. Mimo, że ma ona trwać zaledwie kilka dni, walizki ledwo mieszczą się w bagażniku (zabierają ze sobą nawet wędki!) jakby przeczuwały, że ich nieobecność będzie trwała dłużej niż sobie zaplanowały… Z pozoru błahy wyjazd zamienia się w długą, pełną przygód, rozczarowań i nowych doświadczeń podróż. Towarzysząc im w desperackiej ucieczce (bohaterki są ścigane za popełnienie przestępstwa) zauważamy, że nie tylko uciekają przed wymiarem sprawiedliwości, ale przede wszystkim przed powrotem do szarej rzeczywistości. Thelma i Louise zabierają nas w niezwykłą podróż- taką, która dostarczy nam emocji i pozwoli zachwycić się Amerykańskim Południem. Pomimo tego, że beztroski wieczór spędzony na zabawie przeradza się w koszmar, to jak się później okazuje, jest świetną okazją do zastanowienia się nad tym, czy życie, jakie wiodą bohaterki jest takim, jakiego naprawdę chcą?  W miarę upływu czasu w Thelmie i Louise odzywają się nieznane dotąd instynkty i umiejętności. Okazuje się, że bezbronna wobec męża Thelma ma na tyle odwagi by dopuścić się napadu z bronią w ręku(!), Louise zaś uświadamia sobie, że pragnie wolności i niezależności. Można o nich powiedzieć- zbuntowane feministki- pragnące samodzielności i życia według własnych zasad. Film Ridleya Scotta to opowieść o pięknej przyjaźni, damskiej solidarności i o tym, że bez wolności, dążenia do celu i wsparcia trudno jest cieszyć się życiem…

    Co do samej fabuły- nie chcę Wam psuć przyjemności, dlatego postanowiłam nie streszczać dokładnie całej historii, bo liczę, ze sięgniecie po tą klasyczną już filmową pozycje.  Film oprócz ciekawego scenariusza ma jeszcze kilka zalet-znakomitą ścieżkę dźwiękową i świetne kreacje aktorskie- duet Sarandon i Davis. Poniżej zamieszczam kilka utworów, jakie znalazły się na płycie z soundtrackiem Thelmy & Louise - jest rock, dużo country i nawet trochę rock’n’rolla- idealna muzyka na podróż-pełna dobrej energii;) ! Swoją drogą marzy mi się taka wyprawa- mogłabym być jak Thelma i Louise- założyć okulary przeciwsłoneczne, owinąć twarz i włosy szalem, mieć na sobie wytarte dżinsy, biały podkoszulek i przemierzać Stany wzdłuż wschodniego i zachodniego wybrzeża, do tego wiatr we włosach, pełny bak, „portfel cały wypchany dolarami”….. Tylko jednak wolałabym nie być ścigana przez wszystkie możliwe stanowe oddziały policji i oczywiście nie mieć tylu przestępstw na koncie ,co filmowy duetJ

            1.Chris Whitley- Kick The Stones


2.B.B. King- Better not look down



 3.Grayson Hugh-I Can't Untie You from Me



4.Charlie Sexton - Tennessee Plates



 5.Hans Zimmer- Thunderbird



Holly Wood

czwartek, 20 lutego 2014

Targi rzeczy fajnych- luty 2014


Z utęsknieniem czekam wiosny. Nie przekonują mnie argumenty, że tej zimy poza paroma kryzysowymi dniami zawiei, śniegu- w ogóle nie było, ani że w lutym temperatura powietrza skacze nawet do 10 st. C. Chciałabym już takiej prawdziwej wiosny, marca z budzącą się przyrodą do życia i kiełkującymi kwiatami. Na "materialne symptomy" budzącej się przyrody muszę jeszcze poczekać, ale ostatnia słoneczna (!) sobota, napełniła mnie nową energia i życiem. Poczułam prawdziwy powiew wiosennej świeżości i kreatywności zresztą, jak zawsze po spotkaniu z pozytywnie zakręconymi ludźmi. 20 lutego nasza redakcja była obecna na Targach Rzeczy Fajnych w Krakowie. Impreza odbywała się resto- barze Balu (niedaleko MOCAK-u). Drzwi "sal wystawowych" były otwarte od 10.00- 18.00, a więc praktycznie cały dzień. Oglądałam, kosztowałam i dobrze się bawiłam. Cały dzień mogłam podziwiać kreatywność i rękodzieło rożnych ludzi. Jeśli Was tam nie było- naprawdę żałujcie!.... No, dobra jeszcze nic straconego- zrobiłam dla Was obszerne sprawozdanie z tego co widziałam, ze specjalnym uwzględnieniem tego co mi najbardziej przypadło do gustu! Oglądajcie!

Bal
Bal (na Zabłociu)
ul. Ślusarska 9
Kraków

Moda

Trudno nie zacząć od tego co tak naprawdę skusiło mnie do pójścia na całą tą imprezę. A było co oglądać. Przyznam się, że wcześniej nie szukałam ubioru na targach takich jak te- wolałam zaglądać to 'sieciówek', butików albo sprawdzonych miejsc. I muszę przyznać, że sporo straciłam, niebanalne materiały, fasony i desenie powodowały wprost, że nie potrafiłam odciągnąć wzroku od kolejnych stoisk. A oto co dla Was wybrałam- z maleńkim komentarzem dlaczego akurat to.

Projekt "100palców" Niesamowita inicjatywa 14 uzdolnionych osób (po 50-siątce), którzy wpadli na doskonały pomysł stworzenia projektu (za pomocą środków z funduszu europejskiego), dzięki któremu wspólnymi siłami stworzyli własną markę dzieląc owocami swojej pracy i pomysłowością z innymi. Takie rzeczy jak wełniane krawaty z motywem roweru <3, szydełkowane husty u szale, czy ceramiczne naszyjniki z odciśniętych kształtów liści- to tylko niektóre smaczki. Niesamowite! A do tego z Trójmiasta!


100 palców


100palców


Awsome Świetnie skrojone ubrania, odważne i ciekawe desenie, bardzo praktyczne rozwiązania dla osób aktywnych- doceniających wygodę, ale też lubiących zabawy z modą, jak dla mnie hitem są kurtko-pelerynki :)
Awsome


Uzi Fride Kto powiedział, że folklor i nowoczesne trendy nigdy nie będą z sukcesem połączone, bardzo się pomylił! Żywe kolory, ludowe "pasiaki", nowoczesne fasony- wszystko to harmonijnie łączy się w tych spódnicach i nadaje szyku całkiem eleganckim sukienkom.   
Uzi Fride
Uzi Fride


[handverk] Z pewnością postaram się aby przynajmniej jeden produkt tej marki znalazł się w mojej szafie jeszcze tej wiosny! Wspaniałe torby typu "nerki", doskonale nadają się do zabrania na spacer po mieście, przejażdżkę rowerem, albo po prostu dokąd tylko chcecie!

[handverk]
[handverk]

Make your own rainbow Bezapelacyjnie zakochała się w niezwykle kobiecych "muszkach" tej firmy (to brzmi jak oksymoron, ale uwierzcie- muszka też może być dla kobiet!). Bardzo podobały mi się też ciekawie wykończone bransolety, kolczyki, wisiorki, obrazy... ogółem nie mogłam oderwać się od całego stanowiska! 
Make your own rainbow


Fanny and Franz To dowód na to, że niektórym dobrom materialnym warto dać drugie życie- w tym wypadku zegarkom. Właścicielka marki, tworzy z elementów starych mechanizmów zegarków prawdziwe cudeńka. Prywatnie powiem, że jedno z serc na drugim zdjeciu dumnie wisi na dekolcie mojej babci- jako prezent urodzinowy z okazji jej "walentynkowych urodzin"


Fanny and Franz
Fanny and Franz

Dla dzieci

Rodzice i opiekunowie, mieli dużo do oglądania podczas tych targów, tak więc organizatorzy zadbali aby i dzieci miały się czym zainteresować.

LUKKA pewna Pani Architekt :) postanowiła stworzyć firmę, produkującą kreatywne zabawki dla dzieci, dzięki, którym radość dziecka nie polega  jedynie na samej zabawie, ale również na własnoręcznym składaniu i wykonywaniu zabawek! Zabawa i nauka w jednym!

LUKKA


hocko Wbrew pozorom aby uszczęśliwić dziecko, nie potrzeba, ton plastiku i kabli, wystarczy dobry karton i pomysł, a resztę wystarczy pozostawić dziecku :D 

hocko


KLUBO-KSIĘGARNIA Wspaniałe miejsce sprzedające wydawnictwa dla dzieci, dorosłych, wszelkiego rodzaju pasjonatów i hobbystów. Nie zdążyłam nawet przejrzeć wszystkich interesujących mnie pozycji książkowych na ich stanowisku, bo zanim wzięłam je do ręki zanikły, jak świeże bułeczki ;( Ale nie tracę nadzeji, wybiorę się na osobiste polowanie do samej kawiarni :)

Klubo- księgarnia

Klubo- ksiągarnia
gu Już od dawna nie widział słodszych pluszaków, życzyłabym sobie takiego siedzącego kota na mojej kanapie :D

GU

GU

Wystrój wnętrz i inne....

Na targach spotkałam się również z łatwymi pomysłami, jak bez wymiany całego umeblowania domu, zmienić jego wystrój.....

ak design Wspaniałe pomysły, na odświeżenie waszych starych mebli- dowód: retro fotel na zdjęciu w soczystych kolorach- marzenie! Jeśli nie nowa tapicerka, to może nowe poduszki...wybór trudny :)

ak design

ak design
Patynowy W świecie masowych produkcji mebli o podobnych kształtach i wyglądzie, jest nadzieja na personalizację własnych mebli, dzięki farbom do mebli nowoczesnych i starszych. Jeśli wydaje wam się, że farba i Wasze zdolności to zły pomysł- możecie wybrać się też na warsztaty, gdzie z pewnością nabierzecie więcej odwagi :) Ciekawe kolory, inspirujące techniki i możliwość wykazania się własną inwencją!

Patynowy

Jak przystało na adekwatne podsumowanie całego wydarzenia: fajne miejsce, fajni ludzie, fajne rzeczy- po prostu FAJNE TARGI (RZECZY) :D 

Miss Scarlett

P.S.
By the way... Skoro byłam tam cały dzień, musiałam coś jeść :D ---> te pierogi i były naprawdę niesamowite!

sobota, 8 lutego 2014

Lista 7/7: Collaborations: Pop feat. Rap

Ostatni egzamin już za mną, co wcale nie oznacza, że sesja skończona. Wciąż czekam na wyniki tychże prac, tak więc dalej pozostaje w pozycji 'zawieszenia'. Czuję już zapach ferii, ale dalej mam w ręku długopis w obawie, że jeszcze mi się przyda. Co oczywiście nie przeszkadza mi w pisaniu dla siebie i dla Was. Tak czy inaczej, muzyki staram się słuchać zawsze. Nawet wtedy kiedy pozornie nie ma czasu. Stąd i kolejny pomysł na listę. Tym razem Collaborations. [btw: płytą, która towarzyszyła mi podczas tej sesji była "Moon landing" Jamesa Blunta. Tak przy okazji, naprawdę polecam. Świetne teksty, fajna muzyka no i jego głos :)] 
Wracając jednak do tematu listy, stwierdziłam, że bardzo mało miejsca poświęciłam kolaboracją artystów z różnych stylów i światów muzycznych. Ta lista byłaby strasznie długa, gdybym chciała w niej zawrzeć wszytko co najważniejsze, dlatego motyw 'feat' będzie się jeszcze przewijał w tym cyklu muzycznym w różnych kombinacjach. Zaczęłam od "Pop feat. Rap", bo są to nurty tematycznie i stylistycznie odległe, ale ich połączenie bardzo często daje bardzo ciekawe efekty. Wokaliści na mojej liście bardzo różni więc, każdy znajdzie coś dla siebie tym bardziej, że utwory, które wybrałam w "swoim czasie" zyskały ogromną popularność. 'Stan', z informacji na które kiedyś trafiłam, to podobno przepustka do sławy dla Dido, nie wspominając o sukcesie duetu Mrs Carter- Mr Carter przy wszystkich wspólnych kolaboracjach ('Crazy in love', 'Bonny & Clyde', 'Deja vu', 'Upgrade U', 'That's how you like it', 'Part II [on the run]'... ostatnio 'Drunk in love'). Mnie szczególnie urzekł utwór- 'Airplanes' B.o.B.- artysta napisał świetne słowa piosenki i zilustrował ją prostym aczkolwiek pięknym teledyskiem. Nie chcę już zanudzać, "oczywistymi oczywistościami" i zostawiam Was z samą muzyką ;)

1. Niedziela: B.o.B. ft. Hayley Williams- 'Airplanes'



2. Poniedziałek: Kanye West ft. Chris Martin- 'Homecoming'



3. Wtorek: Gym Class Heros ft. Adam Levin- 'Stereo Hearts'



4. Środa: Rihanna ft. Drake- 'What's my name?'



5. Czwartek: Katy Perry ft. Snoop Dog- 'California gurls'



6. Piątek: Beyonce ft. Jay Z- 'Deja vu'



7. Sobota: Eminem ft. Dido- 'Stan'



Bonus:
Alicia Keys ft. Nicky Minaj- 'Girl on fire'



T.I ft. Justin Timberlake- 'Dead and Gone'



Trzymajcie się ciepło w zimne lutowe dni :*

Miss Scarlett 

sobota, 1 lutego 2014

Dzisiaj...Oscarowo!

  Największa i najważniejsza impreza filmowa dopiero przed nami. Gala wręczenia Oscarów to tradycja, która ma już 86 lat! Jest wyznacznikiem tego, co danego roku w kinie było podobno NAJLEPSZE. Wybierani są najlepsi aktorzy, najlepsi reżyserzy, najlepsza muzyka filmowa, a nawet najlepszy montaż. I gdyby wszyscy wytypowani przez członków Akademii Filmowej  mogli otrzymać nagrody- każdy byłby zadowolony. Niestety, zwycięzca może być tylko jeden. Dlatego decyzje Akademii często budzą spore kontrowersje. Wiele naprawdę bardzo dobrych filmów nigdy nie walczyło  o statuetkę, co więcej wiele mogło się pochwalić nominacjami… i niestety tylko nimi. Podobnie bywa z aktorami, którzy pomimo dużej liczby nominacji (rekordzista  Kevin O’Connel –producent muzyczny,ma ich na swoim koncie 20!) statuetki do dzisiaj nie otrzymali. Do najbardziej znanych „wielkich przegranych” należą Glenn Close (6 nominacji), Julianne Moore (4 nominacje) Amy Adams (5 nominacji) czy Leonardo DiCaprio, którego Akademia chyba po prostu nie lubi, bo to ,że jest świetnym aktorem wiedzą wszyscy (4 nominacje). Dwa ostatnie nazwiska mają szanse powalczyć o tegoroczne nagrody- Amy Adams za rolę w American Hustle, Leo za Wilka z Wall Street (widziałam i stwierdzam, że krytycy mieli rację przyznając mu Złotego Globa, oby decyzja Hollywoodzkiego Stowarzyszenia Prasy Zagranicznej była dobrym zwiastunem  marcowych wydarzeń ;)) Ja swoich typów jeszcze nie zdradzę, ale DiCaprio kibicuję od zawsze! (chociaż jeden z tegorocznych przeciwników- Christian Bale- nie pozostaje mi obojętny- to chyba ten urok Batmana ;)

  Korzystając z tego, że Oscary to teraz najgorętszy temat ostatnich tygodni, zamieszczam kilka najbardziej wzruszających i zaskakujących chwil, jakie miały miejsce podczas gali wręczenia nagród:

Za najbardziej wzruszający moment uznano przemowę Halle Berry, którą wygłosiła po otrzymaniu statuetki za pierwszoplanową rolę żeńską w filmie Czekając na wyrok (była pierwszą Afroamerykanką z nagrodą Akademii w tej kategorii !)



Kolejnym z serii "touching moments" było odebranie statuetki w kategorii najlepszy aktor drugoplanowy przez rodzinę zmarłego rok wcześniej Heatha Ledgera (za rolę Jokera w Mrocznym rycerzu)




Natomiast największym zaskoczeniem okazało się nieprzyjęcie nagrody przez Marlona Brando w 1974 za  pierwszoplanową rolę męską w filmie Ojciec chrzestny. Zobaczcie kto reprezentował aktora i co było powodem rezygnacji ze statuetki: 



Na wiadomość o wygranej niespodziewanie zareagował Adrien Brody- z radości gorąco wycałował... Halle Berry! Zarówno aktorka jak i publiczność zgromadzona w Dolby Theatre w Hollywood nie kryli zaskoczenia ;) Do aktora powędrował Oscar za pierwszoplanową rolę męską w filmie R. Polańskiego Pianista


A na zakończenie niezwykle sympatyczni (i bardzo młodzi) zwycięzcy w kategorii najlepszy scenariusz oryginalny do filmu Buntownik z wyboru (1997r.)- Ben Affleck & Matt Damon i ich baaardzo energiczna przemowa ;) 



***I jeszcze mały bonus: przemowa Jacka Nicholsona z roku 1975 <33 ( Oscar za pierwszoplanową rolę męską w filmie Miloša Formana Lot nad kukułczym gniazdem ):




Udanego weekendu Wam życzę! ;)


Holly Wood

piątek, 24 stycznia 2014

Lista 7/7: Bal

Cześć!

Eh, nareszcie weekend! Co prawda do sesji już tylko parę dni, ale weekend- to weekend i trzeba z niego skorzystać jak najlepiej. Jak? Hm, sposobów jest wiele. Ponieważ zbliżamy się do połowy Karnawału, dzisiaj krótka refleksja o zabawach tanecznych, maskaradach i balach. Powoli dopada mnie syndrom kryzysu przed- sesyjnego mimo, że bardzo skutecznie staram się go odganiać :D Chyba dlatego też, zamiast do książek i muzyki relaksującej, wolę przenieść się z Wami na 'bal'. I to nie na jeden, nawet kilka. Różnych, podobnie jak w życiu. 

Która z nas- kobiet, będąc małą dziewczynką nie marzyła o pójściu na piękny bal, w bufiastej sukni z księciem z bajki u boku? No cóż, życie samo weryfikuje nasze pojęcie o życiu -__- . Tak czy inaczej  nie oznacza to, że bale nie istnieją. Bale były, są i będą. Oczywiście nie do końca w tej wyśnionej przez nas postaci, ale istnieją naprawdę. Najbardziej znanym a zarazem najhuczniej obchodzącym karnawał, europejskim miastem, jest Wenecja. Cieszące oczy, kolorowe maski; okazałe parady; liczne bale- to tylko niektóre rozrywki jakimi ugościć Was mogą tamtejsi Włosi. Niestety, Wenecja jest tylko jedna, ale zaradny Polak, może obyć się i bez niej w karnawale, musi tylko dobrze szukać :D

"Przeciętny Polak" ma do dyspozycji wiele tego typu imprez, również tu na miejscu, w kraju. Są bale organizowane, przez kompleksy Zamkowo- Pałacowe, które są sporym wydatkiem, ale raz w życiu można zaszaleć. Są imprezy, przebierane, gdzie może nie ma tak podniosłej atmosfery i tak wyszukanych strojów jak w zamku, ale za to jest dużo śmiechu i luźna atmosfera. Schodząc do poziomu budżetu studenckiego, mamy do dyspozycji wachlarz ofert związanych z imprezami karnawałowymi, z obowiązkowym elementem stroju (takim jak maska, nakrycie głowy), który chociaż w niewielkiej części pozwoli nam się bawić inaczej niż przez resztę roku, wprowadzając odrobinę szaleństwa i beztroskiej zabawy. Popkultura również nie próżnuje w tej kwestii. W piosenkach motyw balu jest bardzo często wykorzystywany jako metafora naszego życia i przemijania. Piękno i blichtr, zderza się z kruchością i niepewnością ludzkiego losu. Przygotowałam dla Was swoistą mieszankę stylów, tekstów i obrazów- które wydają mi się być najtrafniejsze. Jak zawsze, o ile pozwala mi na to czas i możliwości, przygotowałam dla Was związane z tematem bonusy. Mam nadzieję, że Wam się spodobają.


1. Sobota: One Republic- 'All the right moves'





2. Niedziela: Kabaret Tej- 'Starych nima, chata wolna'





3. Poniedziałek: Taylor Swift- 'Love Story'





4. Wtorek: Maryla Rodowicz- 'Niech żyje bal'





5. Środa: Allstar Weeken- 'Not your birthday'





6. Czwartek: Katy Perry- 'Unconditionally'





7. Piątek: Ewa Demarczyk- 'Grande Valse Brillante'





Bonus

Ulubione sceny balu z filmów i seriali:
Pamiętniki Wampirów (s3e14)
Plotkara (s1e10)
Anastazja
Upiór w Operze-Masquerede
Duma i uprzedzenie

Do usłyszenia!


Miss Scarlett